Guy Williams -jedyny taki Zorro  Strona Główna Guy Williams -jedyny taki Zorro
dla fanów Zorro

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Znak Zorro -Zaginiony ojciec
Autor Wiadomość
Zorina 

Scarlett13100

Wiek: 30
Dołączyła: 10 Sie 2017
Posty: 99
Skąd: Peublo de Los Angeles
Wysłany: 2017-09-12, 16:39   Znak Zorro -Zaginiony ojciec

Don Diego de la Vega był szczupły i piękny. Miał łagodną ,subtelną twarz ,ciemne ,zawsze nienagannie ułożone włosy ,cienki prosty nos i mały czarny wąsik nad czerwonymi ,bardzo zmysłowymi ,delikatnie wykrojonymi jak u kobiety ,wargami. Jego oczy miały kolor piwny ,a uśmiech był prawdziwą poezją.
Jego ramiona były gładkie niczym marmur ,a nogi ,długie ,silne i muskularne w zbyt wąskich butach. Nosił zawsze ubrania uszyte z najlepszych gatunków ,ze swobodną ,niedbałą ,elegancją.
Wykształcony ,z dobrego domu ,znał biegle kilka języków ,czytał w oryginale Dantego i dzieła Platona. Interesował się też geografią i archeologią ,hodował sokoły ,miał również ,teleskop ,przez który obserwował gwiazdy.
Posiadał rzadki wdzięk ,figlarność i ujmujące poczucie humoru. Kurtuazja i maniery ,których nie powstydził by się najbardziej wymagający francuski salon ,dyskrecja ,znajomość ludzi i rzeczy ,niezwykła lekkość sprawiały ,że zdumiewał i fascynował otoczenie.
Tutaj jednak w Los Angeles bardziej niż wiedzę ,ceniono siłę pieści i szpady ,wiec unikający tego mężczyzna ,był bardziej przedmiotem plotek i ironicznych uśmiechów.
Ludzie nie podejrzewali go o to ,że jest Zorro ,bo przecież ,ten młody ,pyszny ,próżny ,arystokrata nie miał z nim nic wspólnego.
Diego swobodnie niczym rękawiczki zmieniał maski ,raz grając uczonego kawalera ,innym razem wyjętego spod prawa obrońcę zwykłych ,szarych ludzi.
Szlachetny i mądry ,był jednak tylko człowiekiem ,ludzie zaś z pozoru łagodni ,często kryją w sobie ogień wielkich namiętności. Chyba tylko Bernardo wierny ,niemy sługa znał go naprawdę i rozumiał ,jego skomplikowaną naturę.
Don Diego udawał Zorro , nie ,tylko dlatego by przezwyciężyć małomiasteczkową nudę ,ale z głębokiego wewnętrznego poczucia ,że trzeba walczyć z niesprawiedliwością i bronić słabszych oraz pokrzywdzonych. Nie mógł spokojnie patrzeć ,gdy widział zło.
Już w dzieciństwie ,rwał się do walki ,widząc ,że komuś dokuczają i traktują niesprawiedliwie. W dawnych wiekach ,byłby rycerzem ,który z mieczem w ręku pojawia się i walczy ze złem.
Jednak on nie mógł walczyć ,czysto otwarcie ,niczym rycerz ,musiał być ciągle bardziej lisem ,niż lwem. Czasem Diego sam nie wiedział już ,kim jest naprawdę ,zniewieściałym bawidamkiem i molem książkowym ,za jakiego uważali go mieszkańcy Los Angeles ,czy zamaskowanym jeźdźcem ,legendą w czarnej masce na twarzy.
Zorro był postacią jak z bajki ,książki ,tajemniczym i fascynującym ,zaś Diego de la Vega ,był bardziej ciepły i zwyczajny. Pewnie dlatego większość kobiet traktowała Diego jak brata ,śniąc wyłącznie o Zorro ,choć tak naprawdę obaj byli jedną stroną tej samej monety.
Diego zszedł tego dnia na dół i uśmiechnął się do Anity Carillon.
-Długo spałeś -zauważyła dziewczyna. Pojedziemy teraz do miasta i spytamy się o mojego ojca.
-Nie ,Anito ,lepiej będzie jak ty zostaniesz w domu ,a ja pojadę z moim ojcem -odparł Diego.
-Ale -zaprotestowała dziewczyna.
-Naprawdę,tak będzie lepiej -rzekł Diego spokojnym tonem.
-Nie znajdę ojca ,siedząc wiecznie w pokoju -odparła nadąsana Anita.
-Ja i mój ojciec zajmiemy się wszystkim by odnaleźć twojego ojca -rzekł Diego. Zostaniesz w domu dobrze ?
Anita się niechętnie zgodziła.
Była prześliczną ,filigranową,ciemnowłosą , dziewczyną ,o twarzy i spojrzeniu niewinnego dziecka. Czyniła wrażenie kwiatu i duszy.
Po śmierci dziadków i mamy ,na świecie został jej tylko ojciec i do niego właśnie przyjechała ,tymczasem okazało ,że nikt w Los Angeles nie słyszał nigdy o takim mężczyźnie ,ani go nie widział.
Niewiele wiedziała o swym ojcu i pamiętała go jak przez mgłę ,bo ostatni raz widziała go dziesięć lat temu ,gdy odwoził ją do szkoły z internatem. Dziadkowie nigdy nie chcieli jej powiedzieć nic ojcu ,ale z urywek rozmów ,jakie usłyszała ,zrozumiała ,że nie byli zadowoleni ,że mama wyszła za mężczyznę o niższej pozycji społecznej ,który nie pochodził z dobrej rodziny.
Po dziadkach odziedziczyła dość spory majątek i miała sakiewki ,pełne srebrnych monet. Widząc to Diego postanowił otoczyć ją opieką i zaprowadził do hacjendy swojego ojca. Bogata ,samotna panna ,była narażona na zbyt wiele niebezpieczeństw ,by ją tak samą zostawić.
Anita wiedziała ,że nigdy nie zapomni życzliwości Diego i Alejandro ,którzy przyjęli pod swój dach całkiem obcą osobę. Była im niezmiernie ,za to wdzięczna. Już samo to ,że Diego się nią zaopiekował ,wtedy gdy była taka wystraszona i zagubiona ,wystarczyło ,żeby go pokochała od razu ,całym swoim półdziecinnym ,jeszcze sercem ,nie musiał mieć nawet tych oczu ,kształtów i uśmiechu ,który topił lodowce.
Mężczyzna nie zadawał sobie z tego sprawy ,że nastolatka się w nim zadurzyła ,bo widział w niej,wyłącznie , kogoś w rodzaju młodszej siostrzyczki.
Uczucie tej szesnastoletniej dziewczyny ,było tak samo młodziutkie i świeże jak ona sama.
Anita przypominała maj ,prawdziwą wiosnę ,rozmiękłych fiołków ,słodką i czystą.

Diego i Alejandro przyszli do sierżanta Garcii i szukali w starych księgach ,jakieś informacji ,śladu o ojcu Anity.
-Znalazłem ciekawy opis twojej bójki z Austinem -rzekł Diego zwracając się z uśmiechem w stronę ojca.
-Chyba nie trzeba sięgać aż tak daleko -rzekł Alejandro, krzywiąc się z niesmakiem.
-A kto wygrał -spytał sierżant Garcia ,wyraźnie zainteresowany.
-Czy to były wszystkie kroniki sierżancie -rzekł Diego.
-Tak ,ta była ostatnia -odparł Garcia. Zawiera spis wszystkich mieszkańców Los Angeles ,od chwili założenia miasta. Nigdzie nie ma wzmianki o ojcu Anity.
-Bo może ona nie ma ojca -rzekł Alejandro. A to wszystko jest jakimś planem ,spiskiem ,który uknuła.
-Mocne słowa ojcze ,ale chyba sam w nie nie wierzysz -odparł Diego. Nie przyjeżdżałaby z tak daleka z Hiszpanii,gdyby nie była pewna ,że jej ojciec tu jest. Ktoś ją utwierdzał w tym przekonaniu ,pisząc do niej listy.
-Nie widzieliśmy tych listów -odparł Alejandro.
-Anita jest tak młoda ,że może mieć mylne pojęcie o rzeczywistości -rzekł sierżant Garcia. Myślę ,że trzeba ją wysłać z powrotem do Hiszpanii.
-Wyjątkowo zgadzam się z sierżantem-odparł Alejandro.
-Nie możemy jej odesłać ,dopóki nie dowiemy co się stało z ojcem -rzekł Diego.
-To może sam go znajdziesz ?
-Żebyś się nie zdziwił ojcze ,że go znajdę -odparł Diego.

Gonzales ,człowiek ,który zajmował się w mieście odbieraniem poczty i wynajmowaniem powozów ,przyjechał do hacjendy Dela Vegów.
Gonzales był szczupłym mężczyzną ,w średnim wieku o rudawych włosach i sumiastym wąsie.
-Przyjechałem po kufer panny Anity -rzekł zwracając się do służącej De la Vegów Hortensji. Ma panienka ,dzisiaj wyjechać do Hiszpanii.
-Drań -mruknął Hortensja pod nosem ,ale Gonzales usłyszał.
-Jak mnie nazwałaś -spytał ,patrząc z lekkim zdziwieniem na kobietę.
-Jesteś taki sam jak wszyscy -odparła służąca. Chciałbyś się ,tylko jej pozbyć.
-Sierżant Garcia kazał mi odebrać kufer -odparł spokojnie Gonzales. Sam miał tu być.
-Sierżant Garcia jest ,rozmawia teraz z Diego i Alejandro-rzekł Hortensja
.A na twoim miejscu bym się tak nie cieszyła. Don Diego nie pozwoli odesłać Anity ,dopóki ona nie znajdzie swojego ojca -na twarzy kobiety ,pojawił się ślad uśmiechu.
-Jak to -zdziwił się Gonzales. Myślałem ,że wszystko już ustalone.
-Diego ma wątpliwości ,ja również -odparła Hortensja.
-To co mam zrobić z tym kufrem ?
-Rób co chcesz -rzekła kobieta wzruszając ramionami. Ja ci nie pomogę.

Tymczasem w salonie Dela Vegów trwała ,ożywiona dyskusja na ten temat.
Diego uważał ,że należy poszukać jeszcze ojca Anity ,a Alejandro i sierżant Garcia by odesłać dziewczynę do Hiszpanii.
Sierżant Garcia ,miał okrągłą ,sympatyczną twarz ,sylwetkę gruszki i spojrzenie ,którego rzadko ,zdradzało oznaki inteligencji.
Alejandro Dela Vega był za to szczupłym mężczyzną ,o silnej woli i porywczym usposobieniu. Miał siwe włosy i krzaczaste brwi.
-Nie Diego ,nie przekonałeś mnie -rzekł Alejandro zwracając się do syna. To wszystko co mówi ta panienka ,jest kłamstwem ,które sobie wymyśliła. Nie ma i nie miała tu żadnego ojca.
-Oczywiście ,że ma ojca -zdenerwował się Diego. Przecież ,nie przyjeżdżała,by tylu kilometrów ,gdyby nie była pewna ,że on tu jest.
-Masz jakiś dowód ,że on żyje ?
Don Diego nie zdążył odpowiedzieć ,gdy w tej chwili zobaczyli Anitę ,która weszła do pokoju.
Wstał z fotela i udał się w jej stronę ,uśmiechając się do niej ciepło.
Dziewczyna była w eleganckiej sukience ,z jasnobrązowego jedwabiu ,miała giętka i zgrabną figurę.
Delikatna ,owalna twarz o stanowczej linii ust i podbródka i brązowych oczach ,w aureoli ciemnych włosów.
-Już spakowana -spytał Diego ,zwracając się do niej.
-Tak -odparła Anita.
Uwagę Alejandro ,przykuła broszka ,przypięta ,do sukienki dziewczyny.
-Skąd masz tą broszkę ?
-Jest moja -rzekła Anita.
-Ale skąd ją masz -dociekał Alejandro.
-Mam powiedzieć prawdę ,czy coś ,co uzna pan za prawdę -spytała Anita.
-Masz rację ,nie zachowywałem się wobec ciebie najlepiej -przyznał Alejandro ze skruchą.
-Nie to ja przepraszam -odparła Anita. Ojciec przysłał mi ją na moje dwunaste urodziny.
-Ojcze o co chodzi z tą broszką -spytał zniecierpliwiony Diego.
-Ta broszka należała kiedyś do twojej matki -wyznał Alejandro. Kilka lat temu ,byłeś wtedy na studiach w Hiszpanii,przeznaczyłem ją na sprzedaż w czasie dobroczynnej aukcji ,którą ksiądz Simon ,organizował w kościele.
-Kto kupił wtedy broszkę -spytał Diego.
-Nie wiem ,nie byłem wtedy na aukcji. Ale podobno ksiądz Simon ma dobrą pamięć,zresztą wszystko zapisuję w swoim dzienniku -rzekł Alejandro.
-Sami widzicie ,że mój ojciec żyję i mieszka w Los Angeles -wykrzyknęła Anita.
-Tak to jest dowód -zgodził się Diego. Pojedziemy do księdza Simona i się o to spytamy.
-Wezmę płaszcz -rzekła rozpromieniona Anita.
-Nie ,ty zostaniesz w domu -rzekł Diego ,łagodnym ,ale stanowczym tonem. Ja pojadę z ojcem i sierżantem Garcią.
-Ale -rzekła Anita.
-Tak będzie lepiej -rzekł Diego.
-Wybaczysz mi -rzekł nieco zawstydzony Alejandro,zwracając się do młodej panienki. Że sądziłem ,że kłamiesz.
Anita zastanawiała się przez moment ,po czym uśmiechnęła się ,podeszła do Alejandro i pocałunkiem lekkim jak muśnięciem wiatru ,dotknęła wargami policzka Alejandro.
-Ja też przepraszam -rzekł sierżant Garcia. Że nie wierzyłem panience.


-Gdzie się panienka wybiera -spytała Hortensja ,widząc Anitę ,która wsiadała na konia. Przecież Diego i Alejandro jeszcze nie wrócili.
-Dostałam list ,że ma przywieść pieniądze ,jeśli chce zobaczyć ojca ,żywego -odparła Anita. Mam pojechać do wąwozu. List przyniósł ,mały chłopiec z miasteczka.
-Nie możesz tam panienka sama -rzekła Hortensja. To bardzo niebezpieczne. Lepiej poczekaj na powrót Diego i Alejandro.
-Jak ty nic nie rozumiesz -odparła Anita ze wzburzeniem. To mój ojciec. I nie mogę dłużej czekać.
Anita miała na sobie strój jeździecki,odpowiedni dla damy -spódnicę ,która z przodu miała głębokie rozcięcie i fartuch. W siodle ,gdy nadmiar materiału przesuwa się na tył ,wyglądało to jak szykowna turniura ,w marszu ,zaś fartuch opadał i zasłaniał rozcięcie.

http://img.over-blog.com/...4/FUNICELLO.jpg
_________________
"Nie jestem w konflikcie z historią ,czasem jedynie patrze z przerażeniem na ludzi ,którzy ją tworzą '
 
   Podziel się na:     
Zorina 

Scarlett13100

Wiek: 30
Dołączyła: 10 Sie 2017
Posty: 99
Skąd: Peublo de Los Angeles
Wysłany: 2017-10-22, 07:16   Znak Zorro -Zaginiony ojciec

-Diego ,nie uwierzysz ,poznałam Zorro -rzekła Anita z entuzjazmem.
On naprawdę istnieje ,nie jest tylko legendą. Uratował mi życie.
To było niesamowite.
-Wierzę ci -odparł Diego z ciepłym uśmiechem. Ale to było bardzo nierozsądne z twojej strony ,włóczyć się po nocy.
Samotna panna z torbą złotych moment ,sama się prosi o problemy.
To nie Hiszpania ,tylko Kalifornia.
-Zorro powiedział mi dokładnie to samo -odparła Anitka. Zrozum ,że musiałam się czegoś dowiedzieć o swym ojcu ,nie mogłam już dłużej bezczynie czekać.
-Uparta jesteś -stwierdził młody mężczyzna.
Anita spojrzała na Diego i przez chwilę intensywnie o czymś myślała.
Diego był bardzo wysokim brunetem z wąsikiem ,jakby stworzonym do nowoczesności. Mógłby udawać aktora ,albo śpiewać na podwórzach.
Jego ramiona ,były długie i muskularne i ten strój dandysa na silnym ciele.
-Zanim pojawił się Zorro ,bardzo się bałam -rzekła Anitka drżącym lekko głosem.
Diego podszedł do niej.
-Już w porządku -rzekł miłym ,ciepłym głosem. Nie martw się niczym ,wszystko się jakoś ułoży. Pomogę ci znaleźć ojca.
Dziewczyna spojrzała w te najpiękniejsze na świecie piwne oczy ,objęła rękami jego szyję i pocałowała ,czerwone ,zmysłowe ,delikatnie wykrojone usta.
Słysząc chrząkanie Bernardo odsunęła się i uciekła niczym spłoszony ptaszek.
-Bernardo nie patrz tak na mnie -rzekł Don Diego widząc wymowne spojrzenie swojego niemego sługi i towarzysza. Ona zrobiła to tylko z wdzięczności.
Rozumiesz ,z wdzięczności-dodał ,ale seksowny uśmiech ,który się pojawił na jego wargach świadczył o tym ,że ten nieoczekiwany całus był bardzo gorący i sprawił mu przyjemność.
Musimy się zastanowić ,kto chce wystraszyć Anitę ,albo ją wprowadzić w błąd ,by przestała szukać swojego ojca.
Kartka z dziennika księdza Simona ,ta ,którą szukaliśmy z ojcem została wyrwana. Ten kto ją wyrwał ,miał brudne ręce.
Ale to jak szukanie igły w stoku siana. Brudne ręce ma też sierżant Garcia i może mieć też wielu mieszkańców Los Angeles.
Masz jakiś pomysł ?
Z pewnością coś wymyślisz ,Bernardo jak zawsze.
-Przepraszam ,ja przyjechałem po kufer panienki -rzekł Gonzales.
-To już nieaktualne ,panienka zostaje -odparł Diego.


http://thedisneyblog.com/...996911458_n.jpg

http://digilander.libero....0e%20teresa.jpg
_________________
"Nie jestem w konflikcie z historią ,czasem jedynie patrze z przerażeniem na ludzi ,którzy ją tworzą '
 
   Podziel się na:     
Kamcia25

Dołączył: 10 Sie 2017
Posty: 23
Wysłany: 2017-10-22, 12:59   

Interesująco się rozwijają wypadki, które dzieją się pod czas pobytu Anity u Dela Vegów.
Chyba Anita zostanie na zawsze w Los Angeles.
 
   Podziel się na:     
Zorina 

Scarlett13100

Wiek: 30
Dołączyła: 10 Sie 2017
Posty: 99
Skąd: Peublo de Los Angeles
Wysłany: 2017-10-27, 11:48   Znak Zorro -Zaginiony ojciec

Anita siedziała na werandzie.
Wzięła gitarę i zaczęła śpiewać.
-Czy znajdzie się ktoś mnie pokocha ,moja wierna gitaro ,czemu wszyscy zimni jak głaz ?
Zobaczyła Diego i odłożyła gitarę.
-Dlaczego przestałaś śpiewać -spytał mężczyzna ze zdziwieniem. Kontynuuj ,to było piękne.
-Chciałam czymś zabić czas ,nie myśleć o tym ,że ciągle nic nie wiem o ojcu -odparła dziewczyna.
-Jesteś pewna ,że twój ojciec pochodzi z wyższych sfer ? Pytam ,bo od wielu lat nie przybył tu nikt o takim pochodzeniu ,kto mógłby być twoim ojcem.
- Mój ojciec jest dżentelmenem-rzekła Anita z przekonaniem.
-A gdyby był pastuchem ,czy żołnierzem ,dalej byś chciała go szukać ?
-Oczywiście ,że tak. Jest moim ojcem i to co robi nie ma żadnego znaczenia.
-Na pewno go znajdziemy ,jeśli tylko żyje -odparł Diego ,biorąc rękę dziewczyny w swoją. Wczoraj mnie pocałowałaś ,to było bardzo miłe ,ale jestem od ciebie sporo starszy.
-Mnie to nie przeszkadza -odparła dziewczyna.
-A twój kawaler Felipe ?
-Nie jest moim kawalerem -rzekła szybko Anita. Lubię cię Diego.
-Ja też cię lubię -odparł mężczyzna ,uśmiechając się do niej swym ciepłym uśmiechem. Może pojedziemy teraz do miasta i popytamy o twojego ojca ?
-Dobrze -zgodziła dziewczyna.

Sierżant Garcia rozpoczął dzień jak zwykle od porannej gimnastyki ,gdy usłyszał pukanie do drzwi.
-Proszę wejść -rzekł szybko.
Diego i Anita weszli do biura kapitana.
-Czy wszystko w porządku ,sierżancie -spytał Don Diego. Przed chwilą ,słyszeliśmy dziwne odgłosy ,coś jakby trzęsieni ziemi.
-To tylko ja robiłem ćwiczenia ,chce schudnąć -odparł Garcia.
-I schudł pan ?
-Nie -rzekł sierżant z ubolewaniem. Dalej jestem tłustym nic nie znaczącym ,zastępcą komendanta.
-Bo źle pan o tym myśli -rzekł Diego. Ludzie wierzą w nas tak jak my sami w siebie wierzymy. Jeśli będzie pan o sobie tak myślał ,inni też będą to widzieć.
Człowiek jest tym ,za kogo się uważa.
-To jakaś filozofia Diego ?
-W pewnym sensie -odparł młody mężczyzna.
-Człowiek jest tym za kogo się uważa -mruknął sierżant pod nosem. A co do panienki ,dalej uważam ,że powinna panienka wrócić do Hiszpanii.
-Co takiego -rzekła Anita wpadając w złość. Jak pan może mną rozporządzać jak jakimś workiem zboża. Niech no tylko się o tym dowie mój ojciec ,albo gubernator.
-Gubernator -sierżant Garcia ,zbladł z przestrachu.
-Jest najlepszym przyjacielem mojego ojca -rzekła młoda dziewczyna.
-W takim razie ,może panienka zostać -stwierdził sierżant.
-Nie mówiłaś wcześniej ,że twój ojciec zna gubernatora -rzekł Diego do Anity ,gdy wyszli z biura.
-Bo go nie zna -odparła dziewczyna.
-Dlaczego skłamałaś ?
-Nawet jak mówię prawdę ,to nikt mi nie wierzy -stwierdziła dziewczyna ze smutkiem.
-Kłamstwami nie poprawisz swojej sytuacji -zauważył Diego. Po za tym ja ci wierzę.
-Dziękuję -odparła Anita ,uśmiechając się do niego.

http://www.ctvnews.ca/pol..._960/image.jpeg
_________________
"Nie jestem w konflikcie z historią ,czasem jedynie patrze z przerażeniem na ludzi ,którzy ją tworzą '
 
   Podziel się na:     
Kamcia25

Dołączył: 10 Sie 2017
Posty: 23
Wysłany: 2017-10-27, 18:37   

Dobrze, że Anita ma takiego przyjaciela jak Diego. Przynajmniej nie jest sama w obcym mieście.
 
   Podziel się na:     
Zorina 

Scarlett13100

Wiek: 30
Dołączyła: 10 Sie 2017
Posty: 99
Skąd: Peublo de Los Angeles
Wysłany: 2017-11-01, 08:57   Znak Zorro -Zaginiony ojciec

-Jak dobrze ,że panienka została -rzekła Hortensja ,zwracając się do Anity.
W tym domu ,brakowało ciepła ,odkąd pani Regina zmarła.
-Czy Diego pamięta swoją mamę -spytała Anita. Tak dziwnie zareagował ,że ta broszka ,którą mi ojciec podarował ,należała kiedyś do jego matki. Tyle bólu było w jego wzroku.
-Miał 10 lat jak zmarła -odparła służąca. Była wspaniałą kobietą ,piękną ,mądrą i odważną. Ma jej oczy i uśmiech.
Hortensja poszła prasować ,a Anita została sama w pokoju.
Z czego się ucieszyła ,bo w jej ślicznej główce dojrzewał od pewnego czasu ,pewien plan.
Wspięła się na parapet ,otworzyła okno i zeszła ,uśmiechając się do siebie.
Diego pogrążony w lekturze ,czytał nową książkę w bibliotece ,gdy usłyszał krzyk.
Pobiegł na górę i zobaczył roztrzęsiona Hortensję. Jego ojciec również przybiegł do pokoju.
-Co się stało ?-spytał Alejandro.
-Panienki nie ma ,chyba ktoś ją porwał -odparła służąca.
-Leć po Bernardo -rzekł Alejandro ,zwracając się do Hortensji.
-Dlaczego kazałeś jej iść po Bernardo -spytał Diego ,gdy służąca wyszła.
-Chciałem się jej pozbyć -odparł mężczyzna. To robota dla Zorro.
-To bardzo dziwne -zauważył młody De la Vega. Nie ma żadnych śladów walki.
-Jesteśmy za nią odpowiedzialni -odparł ojciec Diego. Może jednak ,coś jej się stało.

Anita zapukała do drzwi chatki ,pastucha ,który pracował od niedawno na ranczu De la Vegów.
-Felipe zawieziesz mnie do księdza Mateusza. Przyjechał ze mną z Hiszpanii.
On wytłumaczy .wszystko sierżantowi.
-Czy to polecenie mojego pana ?
-Nie.
-Nie chce mu się narażać.
-Zapłacę ci.
Widok srebrnych moment podziałał ,a na twarzy młodego mężczyzny,pojawił się przebiegły uśmieszek.
-Proszę poczekać. Pójdę po przyjaciela.

Na niebie świecił srebrny księżyc,dzięki któremu było widać trójkę ludzi na koniach ,Anitkę ,Felipe i jego przyjaciela Rajmunda.
-Już tu kiedyś byłam -zorientowała się Anita. To nie jest droga do misji.
Zsiadła z konia.
-Ładna z ciebie dziewczyna ,ale głupia jak but -zaśmiał się Felipe ,paskudnym śmiechem.
-Nie podchodź do mnie ,bo skoczę z tej skały -zagroziła Anitka.
-A skacz sobie -odparł mężczyzna ,ze złośliwym uśmieszkiem. Oszczędzisz mi roboty ,nie będę musiał cię spychać.

http://vivi8.free.fr/Zorr...and/a03_213.jpg

http://www.zorrolegend.com/disneyzorro/anita.jpg
_________________
"Nie jestem w konflikcie z historią ,czasem jedynie patrze z przerażeniem na ludzi ,którzy ją tworzą '
 
   Podziel się na:     
Kamcia25

Dołączył: 10 Sie 2017
Posty: 23
Wysłany: 2017-11-01, 14:58   

Anita ściągnęła na siebie sporo kłopotów.
Sama z dwoma napastnikami to ie wróży dobrze. Zorro będzie musial się bardzo pośpieszyć
 
   Podziel się na:     
Zorina 

Scarlett13100

Wiek: 30
Dołączyła: 10 Sie 2017
Posty: 99
Skąd: Peublo de Los Angeles
Wysłany: 2017-11-04, 10:38   Znak Zorro -Zaginiony ojciec

-To było ,bardzo nieodpowiedzialne -Alejandro nie szczędził wymówek Anicie.
Sama w nocy ,włóczysz się i chyba specjalnie prowokujesz problemy ,tylko po to by Zorro cię ratował.
-Przepraszam don Alejandro -rzekła dziewczyna ze smutkiem. Wiem ,że sprawiam same problemy.
Nigdy nie zapomnę tego ,że ty i Diego przyjęliście pod swój dach zupełnie obcą osobę. Ale zrozum ,że muszę zrobić wszystko by odnaleźć swojego ojca.
Tylko on mi został na świecie ,nikogo już nie mam -w oczach Anity ,pojawiły się łzy.
-Nie płacz dziecko -odparł nieco zmieszany Alejandro. Bywam czasem zbyt porywczy i szorstki ,ale to twojego dobra. Ani ja ani Diego nie chcemy by spotkało cię coś złego. Rozumiesz ?
Anita skinęła twierdząco głową.
Alejandro odwrócił się i zobaczył Gonzalesa ,człowieka ,który zajmował się dostarczaniem poczty.
-Przywiozłem książki dla Don Diego -rzekł Gonzales.
-Niech pan poczeka ,zaraz pójdę po syna i powiem mu o tym -odparł Alejandro.
Na pewno się ucieszy z tych wybranych dzieł Platona.
Alejandro poszedł na górę ,a na Gonzales spojrzał na Anitę.
Miała ona inteligentną buzię i urok małej dziewczynki.
Była prześliczna ,filigranowa ,ciemnowłosa ,z sarnimi oczami ,w białej sukience ,doskonałe dopasowanej do zgrabnej figury.
Mężczyzna zaś miał rudę włosy ,sumiasty wąs i w twarzy coś poczciwego.
-Panienka jeszcze nie wraca do Hiszpanii -spytał zwracając się do Anity.
-Wrócę dopiero wtedy ,gdy odnajdę ojca -odparła dziewczyna z przekonaniem.
-Lepiej jak panienka wróci do domu ,tu jest zbyt niebezpiecznie -rzekł Gonzales.
-Ma pan dzieci ?
-Tak -odparł mężczyzna z wahaniem. Córkę.
-Mieszka tutaj ?
-Nie ,nigdy tu nie była i lepiej jak by tak zostało -rzekł Gonzales jakimś dziwnym tonem.
-Dlaczego niby lepiej ?
-Wiem co ludzie o mnie myślą. Że jestem zwykłym koniuszym.
-Pan też tak o sobie myśli ,wstydzi się pan swojej pracy ?
-Nie ,ale boję ,się ,że ona będzie się wstydziła ojca ,który nic nie osiągnął.
-Najważniejszy jest człowiek ,to jaki jest w środku ,a nie jego pozycja społeczna -odparła Anita.
-Ale wolałaby panienka mieć pewnie ojca ,który mieszka w pięknej hacjendzie ?
-Chce tylko odnaleźć ojca i najważniejsze jest to ,żeby żył -rzekła dziewczyna.
Nie wiem czy pan potrafi to zrozumieć jak jest być całkiem samym na świecie.
Przyjechałam tu do ojca ,bo tylko on mi został z całej rodziny ,wszyscy inni już nie żyją.
-Tracimy naszych bliskich i musimy się z tym pogodzić -odparł mężczyzna.
-To dziwne ,ale mam wrażenie ,że już kiedyś gdzieś pana spotkałam.
Ma pan tak miły głos.
-Naprawdę -na twarzy Gonzalesa pojawił się ślad uśmiechu.
Podszedł do dziewczyny i delikatnie dotknął jej policzka.
-Przepraszam ,ale przypominasz mi moją córkę -rzekł widząc zdumienie w oczach Anity.

https://waseemwr1.files.wordpress.com/2011/05/annette-funicello.jpg
_________________
"Nie jestem w konflikcie z historią ,czasem jedynie patrze z przerażeniem na ludzi ,którzy ją tworzą '
  
 
   Podziel się na:     
Kamcia25

Dołączył: 10 Sie 2017
Posty: 23
Wysłany: 2017-11-04, 13:42   

Robi sie coraz ciekawiej.
Czyżby Gonzales był ojcem Anity?
 
   Podziel się na:     
Zorina 

Scarlett13100

Wiek: 30
Dołączyła: 10 Sie 2017
Posty: 99
Skąd: Peublo de Los Angeles
Wysłany: 2017-11-11, 10:47   Znak Zorro -Zaginiony ojciec

Anita wzięła konia ze stajni de la Vegów i pojechała we wskazane przez bandytów ,trzymających jej ojca miejsce.
Światło księżyca ,sprawiało ,że było jasno jak w dzień.
Dojechała do wąwozu i zsiadła z konia.
-Przywiozłaś pieniądze -odwróciła się i zobaczyła ,wysokiego bruneta o oliwkowej cerze ,który uśmiechał się lisim uśmiechem.
Poznała ,że to Felipe ,dawny pastuch Dela Vegów ,a za skały wyszedł Rajmund ,jego wspólnik.
Anita rzuciła worek ,srebrnych monet w jego stronę ,mężczyzna zaśmiał się.
-Chcesz zobaczyć ojca ?
Dziewczyna podeszła do związanego mężczyzny i uwolniła go.
-Ty jesteś moim ojcem -spytała zdumiona dziewczyna ,widząc Gonzalesa.
-Ten pokraka był wart by płacić dziesięć tysięcy peso za niego -spytał złośliwym tonem Felipe.
-Nie chciałem ,byś wiedziała -rzekł Gonzales ,zwracając się do córki. Gdybyś wyjechała do Hiszpanii.
-Ależ tato ,jak mogłeś myśleć ,że się będę ciebie wstydziła -odparła Anitka. Tak się cieszę ,że cię odnalazłam.
-Nigdzie nie pojedziecie -rzekł Felipe widząc ,że Anita podnosi ojca z ziemi.
-Jak to -zdumiała się Anita. Przecież zapłaciłam.
-On nie ma zamiaru nas wypuścić -odgadł ojciec Anity.
-Twój ojciec ,to niegłupi człowiek -zgodził się młody mężczyzna.
-Lubisz rabować prawda ? Okradłeś już razem z kolegą sklep.
-Tak ,lubię rabować -odparł mężczyzna ,nie przestając się złośliwie uśmiechać.
Nie mam zamiaru całe życie być pastuchem na ranczu Dele Vegów.
Musze was sprzątnąć ,bo jak wypuszczę wyklepiecie wszystko sierżantowi. Kto znajdzie tutaj wasze zwłoki na tym pustkowiu ?
Cofnął się zdumiony ,bo Anitka wyciągnęła za płaszcza mały pistolecik i celowała w jego stronę.
-Co się stało -spytał Rajmund ,podchodząc do kumpla.
-Mała koteczka ,pokazała pazurki ,ale poradzimy sobie -odparł Felipe.
Nie odważysz się strzelić prawda ?
-Spróbuj podejść ,to się przekonasz -odparła Anita ,zimnym tonem.
-Uwielbiam twoją kapryśną słodycz -rzekł mężczyzna. Jesteś taka śliczna ,gdy się złościsz.
-A ty jesteś zwykłym złodziejem -rzekła dziewczyna.
Felipe ,podszedł w jej stronę i nagłe padł strzał. Martwy mężczyzna padł na ziemię.
-Zorro -wykrzyknął zdumiony Rajmund ,widząc legendarnego ,zamaskowanego mściciela.
Rajmund uciekając przed Zorro wspiął się na szczyt wąwozu ,a po chwili spadł w przepaść.

-Dlaczego zmieniłeś nazwisko i przyjechałeś do Kalifornii -spytała Anita ojca.
-Chciałem dokonać ,czegoś wielkiego i pokazać moim teściom ,że się co do mnie mylili. Wybacz mi ,zapomniałem jak to być dżentelmenem.
-Jesteś nim -odparła dziewczyna ,patrząc na ojca z miłością.

http://www.bookmice.net/d...te/zorro/99.jpg
http://www.bookmice.net/d...e/zorro/100.jpg
http://www.bookmice.net/d...te/zorro/98.jpg
_________________
"Nie jestem w konflikcie z historią ,czasem jedynie patrze z przerażeniem na ludzi ,którzy ją tworzą '
  
 
   Podziel się na:     
Kamcia25

Dołączył: 10 Sie 2017
Posty: 23
Wysłany: 2017-11-12, 19:45   

Całe szczęście, że nic się nie stało Anicie.
Teraz już tylko powinna się zająć budowaniem relacji z ojcem.
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż darmowe forum dyskusyjne całkowicie za darmo





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - SITEMAP - recenzje anime
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 16