Strona Główna Forum serialu Zorro
dla fanów Zorro

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Znak Zorro -Czas próby
Autor Wiadomość
Zorina 

administator

Dołączyła: 10 Sie 2017
Posty: 358
Poziom: 17
HP: 63/630
 10%
MP: 301/301
 100%
EXP: 27/41
 65%
Wysłany: 2018-01-01, 10:58   Znak Zorro -Czas próby

Don Diego de la Vega ,był to smukły ,bardzo wysoki ,uderzający piękny pan.
Jego uśmiech był krainą miodu.
Przystojny brunet z małym cienkim wąsikiem ,miał maniery fircyka z wiedeńskiej kawiarni.
Twarz jego subtelna i przepyszna zarazem. Oczy były piwne ,nos cienki i prosty ,usta zmysłowe ,delikatnie wykrojone niczym wargi kobiety.
Był szczupły i cienki w pasie ,ale szeroki w ramionach ,a strój dandysa leżał na silnym ciele.
Ramiona jego były długie i muskularne ,prawdziwe ramiona szermierza ,stworzonego do szpady ,ale o tym w Los Angeles nikt ,nie wiedział ,bo Diego skutecznie udawał pięknoducha ,żyjącego tylko poezją.
-Szukamy Zorro -rzekł kapitan Monastario.
-Chyba nie spodziewała się pan znaleźć go tutaj -spytał Diego.
-Owszem -odparł kapitan.
Kapitan Monastario był wysokim blondynem o niesamowicie niebieskich oczach. Orli nos ,dumna postawa ,czyniły z niego dość przystojnego mężczyznę.
Przybył do Los Angeles sprzed rokiem i wprowadził tyrańskie porządki. Za wszelką cenę chciał zostać najbogatszym i najpotężniejszym człowiekiem w Kalifornii.
Był pewien ,że dokona tego bez przeszkód ,bo najpierw aresztował ,a potem zdecydował o powieszeniu Torresa ,który jako jedyny z właścicieli ziemskich miał odwagę głośno mu się przeciwstawić.
Tymczasem pojawił się tajemniczy ,zamaskowany przyjaciel Torresa i uwolnił go z wiezienia.
Kapitan nie mógł tego przeboleć.
Zaś do młodego Dela Vegi ,bogatego próżniaka ,poczuł niechęć od pierwszej chwili.
-W naszym domu nie ma żadnych przestępców -rzekł Diego.
-W pańskim domu ukrywa się Zorro -odparł kapitan. W tej hacjendzie.
-Co pan przez to rozumie ?
-To pański pastuch Benito. Podobno spacerował wczoraj z Eleną Torres w świetle księżyca. Pewnie go błagała o to, by uwolnił jej ojca.
Zorro jest wysoki ,mniej więcej mojego wzrostu i znakomicie jeździ konno.
-To bardzo ogólnikowy opis komendancie-odparł Diego. Nawet ja mógłbym być podejrzanym.
Kapitan Monastario słysząc te słowa ,wybuchnął głośnym śmiechem.
-Proszę mi wybaczyć Don Diego ,ale to dość zabawna uwaga -rzekł kapitan Monastario. Owszem jest pan wzrostu Zorro ,ale na tym podobieństwo się kończy.
-Chce się oczyścić z zarzutów -odparł Diego.
-Ale nikt pana o nic nie podejrzewa.
-Zawsze istnieje cień wątpliwości -rzekł młody De la Vega.
-Dobrze ,niech pan założy jego strój.
Diego wziął szablę ,po czym potknął się i upadł na ziemię.
Kapitan Monastario nie mógł się powstrzymać od śmiechu.
-Przekonał mnie pan o tym ,że nie może być pan Zorro -rzekł zwracając się do Dela Vegi.
-Proszę ze mnie nie szydzić ,dlatego ,że obca jest mi wszelka przemoc -odparł Diego ,wstając i prostując się z godnością.
-Proszę o wybaczenie -rzekł kapitan składając dworski ukłon. Niech pan wraca do swych książek ,a ja zajmę się Benito. To na pewno on.

-Musimy uwolnić Benito -rzekł Diego ,zwracając się do swego niemego sługi i przyjaciela Bernardo.
Niestety Bernardo ,długo jeszcze przyjdzie mi udawać ,niezdarnego głupka.
Gdy nie możesz walczyć jak lew ,musisz być lisem.

http://digilander.libero....monastario5.jpg

http://4.bp.blogspot.com/...-bafta-hair.jpg

-Czemu mnie pan budzi w nocy sierżancie -spytał Diego. Dopiero co się położyłem ,czytając o wpływie kultury arabskiej na poezję hiszpańską.
Czytał pan to dzieło ?
-Jakoś nie miałem okazji -odparł sierżant Garcia. Szukamy Zorro.
-Przecież kapitan aresztował rano Benito.
-Ale pojawił się prawdziwy Zorro -odparł Garcia. Czy widział pan kogoś podejrzanego?
-Nie ,nikogo ,nie widziałem -odparł Diego z trudem kryjąc uśmiech.
_________________
"Nie jestem w konflikcie z historią ,czasem jedynie patrze z przerażeniem na ludzi ,którzy ją tworzą '
 
   Podziel się na:     
Poziom: 17 HP   10%   63/630
   MP   100%   301/301
   EXP   65%   27/41
Kamcia25

Dołączył: 10 Sie 2017
Posty: 209
Poziom: 13
HP: 22/370
 6%
MP: 176/176
 100%
EXP: 15/30
 50%
Wysłany: 2018-01-01, 11:42   

Zorro zawsze ma sporo pracy, ale ktoś musi ratować świat.
Monastario pewnie da jeszcze o sobie znać
 
   Podziel się na:     
Poziom: 13 HP   6%   22/370
   MP   100%   176/176
   EXP   50%   15/30
Zorina 

administator

Dołączyła: 10 Sie 2017
Posty: 358
Poziom: 17
HP: 63/630
 10%
MP: 301/301
 100%
EXP: 27/41
 65%
Wysłany: 2018-01-06, 12:21   Znak Zorro -Czas próby

Elena Torres była młodą damą o nienagannych manierach.
Prześliczną ,jak złociste jabłko hesperydowe.
Jej twarz była owalna ,w kształcie serca ,włosy ciemne ,oczy niebieskie.
Uśmiechnęła się widząc Diego.
Choć w tyle głowy ,zawsze miała myśl o swoim Benito ,nie byłaby kobietą ,gdyby nie dostrzegła ,że młody Dela Vega jest piękny ,uroczy i ma cudowne oczy.
Jak zawsze był super-elegancki,zwróciła uwagę na jego granatową marynarkę ,niebieską koszulę i beżowe spodnie.
-Przepraszam ,że panie niepokoję -rzekł Diego zwracając się do Eleny i jej matki. Ale zauważyłam powóz kapitana ,jadący w tę stronę.
Jeśli senior Torres ukrywa się w domu ,to chciałem go ostrzec.
-Męża nie ma w domu ,pojechał do gubernatora ,odwołać się od niesprawiedliwego wyroku -rzekła surowym głosem matka Eleny.
Diego dostrzegł płaszcz Torresa lezący na krześle i zrozumiał ,że seniora kryję męża ,który przed spotkaniem z gubernatorem ,chciał się pożegnać z rodziną.
W tej samej chwili rozległo się pukanie do drzwi.
-Ja otworzę -rzekła Elena ,starając się opanować nerwy.
Zobaczyła kapitana i towarzyszącego mu grubasa ,sierżanta.
-Wygląda pani jak zwykle pięknie -rzekł kapitan całując dłoń Eleny. Witam panią seniora ,o i jest nasz uczony Dela Vega.
-Czemu zawdzięczamy pańską wizytę -spytała Elena.
-Muszę ,przeszukać dom ,czy nie znajduję się tu pani ojciec.
-Czy pan nie ma wstydu kapitanie ?
-Najdroższa ,ja tylko wykonuję swoje obowiązki -rzekł kapitan.
-Nie wiadomo czemu ,obowiązki kapitana są zwykle przykre dla Kalifornijczyków -rzekł Diego ,nie kryjąc drwiny w swoim głosie.
-Uważaj na słowa Dela Vega ,bo też zostaniesz oskarżony o zdradę jak Don Nacho -odparł kapitan.
-Dziękuję za pożyczenie książki,z chęcią poczytam Platona ,z taką pogardą pisał o żołnierzach-rzekł młody Dela Vega ,zwracając się do seniory Torres.
-Niech pan opuści mój dom -rzekła matka Eleny ,zwracając się do kapitana.
-Mama jest zdenerwowana,proszę pozwolić mi z nią porozmawiać na osobności . Niech pan zaczeka w ogrodzie.
-Oczywiście -odparł kapitan.
-Mamo nie możemy drażnić kapitana -rzekła młoda senioria. Niech myśli ,że jesteśmy jego przyjaciółmi. To jedyne może uratować życie ojca.
-Twój ojciec nie wymagałaby takiego poświecenia.
-To nie jest dla mnie łatwe mamo ,zwłaszcza jak myślę o Benito -odparła Elena ze smutkiem w głosie. Ale ojca kocham bardziej.
-Ja też mam pewne obowiązki jako matka -rzekła seniora Torres. Będę się modlić za nas wszystkich.
Elena weszła do ogrodu. Kapitan podniósł się z krzesła na jej widok.
-Rozmawiałam z mamą ,dużo zrozumiała ,że nie jest pan naszym wrogiem -rzekła zwracając się do Monastario.
-Cieszy mnie to -odparł kapitan. Potrafię być wspaniałomyślny ,gdy ktoś poruszy moje serce.
Kapitan pochylił się by pocałować Elenę w usta ,gdy do ogrodu wszedł Diego z gitarą i zaczął śpiewać.
„Śpiewam o pięknej Elenie ,dziewczynie tysiąca cnót ,śpiewam o pięknej Elenie ,marzenia me ślę ,do jej stóp '.
Elena słuchała ,trochę zmieszana ,ale bardziej zachwycona pieśnią i wykonaniem ,a kapitan Monastario był wściekły.

https://i2.wp.com/genresnaps.com/wp-content/uploads/2014/06/ahminkdawn01-e1402098314878.jpg
https://media.gettyimages.com/photos/ursula-airdate-february-14-1958-lr-nan-boardmaneugenia-paul-picture-id626418236?s=612x612
https://cdn.shopify.com/s/files/1/0257/3165/products/RSD47181.jpeg?v=1497487482
_________________
"Nie jestem w konflikcie z historią ,czasem jedynie patrze z przerażeniem na ludzi ,którzy ją tworzą '
 
   Podziel się na:     
Poziom: 17 HP   10%   63/630
   MP   100%   301/301
   EXP   65%   27/41
Kamcia25

Dołączył: 10 Sie 2017
Posty: 209
Poziom: 13
HP: 22/370
 6%
MP: 176/176
 100%
EXP: 15/30
 50%
Wysłany: 2018-01-06, 13:54   

Elena jest w trudnej sytuacji, ale dobrze, że Diego stara się jej pomóc
 
   Podziel się na:     
Poziom: 13 HP   6%   22/370
   MP   100%   176/176
   EXP   50%   15/30
Zorina 

administator

Dołączyła: 10 Sie 2017
Posty: 358
Poziom: 17
HP: 63/630
 10%
MP: 301/301
 100%
EXP: 27/41
 65%
Wysłany: 2018-01-07, 17:01   Znak Zorro -Czas próby

Znak Zorro -Czas próby Odpowiedz z cytatem Zmień/Usuń ten post Usuń ten post Zobacz IP autora
-Chciałbym jakoś pomóc wam -rzekł Diego zwracając się do Eleny. By obronić cię przed tymi prostackimi zalotami kapitana.
-I wymyśliłeś coś ?
-Tak -odparł Diego. Wyjdź za mnie.
Elena przez chwilę ,patrzyła na niego w milczeniu ,na jego szlachetną twarz ,gładkie lico ,piękne oczy.
-Nie mogę za ciebie wyjść -odparła.
-Czy masz w sercu innego ?
-Tak ,to twój Benito. Wiem ,jest pastuchem i Metysem i nasza przyszłość nie będzie usłana różowymi literkami. Rodzice już zaakceptowali mój wybór.
Kocham go ,on kocha mnie ,nic na to nie poradzę.
-Nie musisz się tłumaczyć -odparł Diego. Miłość po prostu jest ,albo jej nie ma.
Życzę ci dużo szczęścia. Gdybyś kiedyś potrzebowała pomocy ,zawsze możesz na mnie liczyć.
-Dziękuję Diego ,jesteś dobrym przyjacielem -rzekła Elena.
-A może kimś w rodzaju brata ?
-Gdyby nie Benito ,byłabym zaszczycona ,że ktoś tak wspaniały jak ty ,chce się ze mną ożenić -odparła młoda kobieta.
Diego uśmiechnął się słysząc ostatnie słowa ,wziął jej dłoń w swoją i złożył tam pełen uszanowania pocałunek.
Usłyszał czyjeś kroki i zobaczył swojego służącego ,który mu pomagał na ranczu.
-Zostawię was samych -rzekł Diego.
-Benito.
-Mama powiedziała ,że za daleką mierze ,chcąc się z tobą ożenić -rzekł Benito ,zwracając się do Eleny. Może powinnaś poślubić mojego pana.
Don Diego to dobry człowiek.
-Wiem ,ale to ciebie kocham -rzekła Elena ,patrząc z czułością na mężczyznę.
-Choćby nie wiem jak się starał ,nie zbuduję dla ciebie pałacu ,nawet jakby całe życie pracował -odparł Benito.
-Ale ja nie pragnę zamków ,ani pałaców ,pragnę tylko ciebie -odparła dziewczyna ,patrząc mu prosto w oczy. Podjęłam decyzję i już jej nie zmienię.

https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/M/MV5BNmNjYzkzMjctNzU1NS00OTVjLTkxNTgtOTMyNDc3MWU4ODQ3XkEyXkFqcGdeQXVyMTcyODY2NDQ@._V1_UY317_CR19,0,214,317_AL_.jpg

https://i.ebayimg.com/images/g/i28AAOSw-YVXm6lH/s-l1600.jpg

-Zorro tak się nas przestraszył ,że uciekał gdzie pieprz rośnie -rzekł sierżant Garcia ,relacjonując kapitanowi nocne wydarzenia.
-Niebywałe -odparł kapitan Monastario z pozornym spokojem. Dokonał pan wyczynu. Może pan usiądzie ?
-Dziękuję ,postoje -rzekł sierżant.
-Siadaj -rzekł komendant ,niemal popychając Garcię na krzesło.
Sierżant jęknął z bólu.
-Ja ci powiem ,co się tam naprawdę wydarzyło -rzekł kapitan Monastario.
Zorro się wcale was nie przestraszył ,tylko zostawił swój znak na twoim tłustym tyłku.
To największa kompromitacja naszej armii ,odkąd weszliśmy do tego kraju.
Tyłek hiszpańskiego oficera ,powinien być nietykalny ,zrozumiano.
-Tak jest panie kapitanie -odparł zgnębiony Garcia.
-Masz mi jeszcze coś do powiedzenia ?
-Powinien był dalej służyć w marynarce -rzekł prostolinijny sierżant.
-A co zaś się tyczy ciebie -rzekł kapitan zwracając się do kaprala.
-Panie kapitanie kochany -odparł kapral.
-Tchórz -stwierdził Monastario ,patrząc z pogardą na swego podwładnego.
-W dodatku zdrajca -rzekł sierżant.

http://s2.manifo.com/usr/...er/30101407.jpg

Sierżant Garcia był śmieszną ,operetkową postacią ,którego jedynym hobby była degustacja wina.
Słynął też z największego apetytu w okolicy i skłonności do przechwałek.
Nikt jednak nie traktował jego opowieści serio.
Dy-mitro Lopez Garcia ,miał ciemną czuprynę ,opływowe kształty i twarz przypominającą dużą gruszkę.
Łączył w sobie łagodną chytrość z naiwnością ,małego dziecka.
Pod maską pijusa i lenia ,kryło się najczystsze serce ,bo sierżant nie mógł znieść widoku płaczącego dziecka ,ani miauczącego kotka.
I każdy kto go poznawał ,już po pięciu minutach odkrywał jego szczerość i dobroć ,ukrytą pod sangwinicznymi pozorami.
-Nauczyłeś się wierszyka -spytał sierżanta kapitan Monastario.
Przystojny kapitan ,patrzył na swojego zastępcę z mieszaniną rozbawienia i złości.
Kapitan Monastario był blondynem ,o mocnych nogach i męskiej postawie.
Wyglądał na osobę ,która przyszła na świat z zaciśniętymi pięściami.
-Tak -chrząknął Garcia. Ja sierżant Garcia ,jestem tłustym ,leniwym durniem ,niegodnym nosić munduru oficera armii hiszpańskiej.
-Gdybyś nie miał wysoko postawionych krewnych ,już dawno by cię wyrzucono z armii na zbity pysk -odparł kapitan. Jeździsz na tym białym osiołku i jesteś pośmiewiskiem całej okolicy.
-To nie osioł ,tylko muł -zaprotestował Garcia.
-Nie wiem jak ja z tobą wytrzymuję -westchnął Monastario.
-Też się na tym zastanawiałem -przyznał sierżant.
-Czemu dzisiaj wydajesz mi niższy ?
-Nie mogłem dzisiaj włożyć butów po tym ,jak goniłem Zorro po skałach -odparł sierżant. Mam stopy obdarte aż do krwi.
-Ty goniłeś Zorro ,czy on gonił ciebie ?
-Ja ,to znaczy trudno gonić Zorro po skałach.
-Wiesz co masz powiedzieć córce gubernatora ,gdy tu się zjawi ?
Że jestem odważny ,szlachetny ,mądry i trudno tego nie zauważyć.
-Raczej trudno to zauważyć -mruknął Garcia pod nosem.
-Wiezienia stoją puste.
-Są przepełnione.
-Garcia. Nie zauważyłeś ,że wpadłem jej w oko ?
-Nie.
-Wyobrażaj sobie ,że jesteś kobietą i spotykasz mnie ?
-Będąc tak, grubą kobietą nie byłby specjalnie wybredny -odparł sierżant.
-Jak nie złapiesz Zorro to.
-To palnę sobie w łeb -odparł prostoduszny sierżant.
-Wreszcie byś zrobił coś pożytecznego -odparł kapitan z uśmiechem . Urządził bym ci piękny pogrzeb z całym wojskowym ceremoniałem.
A teraz idź już.
_________________
"Nie jestem w konflikcie z historią ,czasem jedynie patrze z przerażeniem na ludzi ,którzy ją tworzą '
 
   Podziel się na:     
Poziom: 17 HP   10%   63/630
   MP   100%   301/301
   EXP   65%   27/41
Kamcia25

Dołączył: 10 Sie 2017
Posty: 209
Poziom: 13
HP: 22/370
 6%
MP: 176/176
 100%
EXP: 15/30
 50%
Wysłany: 2018-01-09, 18:02   

Ciekawie toczy się akcja.
Monastario jak na razie przegrywa i oby tak dalej pozostało.
 
   Podziel się na:     
Poziom: 13 HP   6%   22/370
   MP   100%   176/176
   EXP   50%   15/30
Zorina 

administator

Dołączyła: 10 Sie 2017
Posty: 358
Poziom: 17
HP: 63/630
 10%
MP: 301/301
 100%
EXP: 27/41
 65%
Wysłany: 2018-01-09, 18:48   Znak Zorro -Czas próby

Znak Zorro -Czas próby Odpowiedz z cytatem
-Co ty wyprawiasz -wzburzony adwokat Pina ,wszedł do biura kapitana Monastario.
-Nie słyszałem pukania -odparł Monastario.
-Nie czas na dobre maniery -rzekł zdenerwowany adwokat. Mieliśmy przekonać lud ,że jesteśmy po jego stronie ,przeciwko elitom.
Co innego aresztować Torresa ,a co innego wlec do wiezienia jego żonę i córkę przez całe miasto ,niczym pospolite złodziejki.
Przecież to damy ,a ty wsadziłaś je do aresztu by siedziały z kryminalistami ,włóczęgami i kobietami lekkich obyczajów.
Wiesz co ludzie dzisiaj wykrzykują na ulicy po twoim adresem ?
-Nie obchodzi mnie co ludzie wykrzykują -odparł Monastario ,uśmiechając się swym złośliwym uśmiechem. Interesuję mnie tylko Zorro. Na pewno przybędzie im z pomocą i wtedy wpadnie w pułapkę.
A kiedy już wpadnie w pułapkę i się go pozbędę ,nikt nie przeszkodzi mi w moim planie zostania ,najbogatszym człowiekiem w Los Angeles.
-Ja na twoim miejscu.
-Nie jesteś na moim miejscu i nie prosiłem cię o poradę prawną -odparł kapitan aroganckim tonem.

Diego szykował się by pojechać powozem do miasta ,gdy podbiegł do niego Benito.
-Czy to prawda ,że aresztowano Elenę ?
-Aresztowano je obie ,Elenę i seniorię Torres -odparł Diego.
-Kapitana Monastario ,powinno się zabić -rzekł wściekły Benito.
-Przyznaję ,że to kusząca myśl -rzekł Diego uśmiechając się lekko kącikiem warg. Ale przemoc ,nie jest sposobem rozwiązywania problemów.
-Ja bym go załatwił i uwolnił Elenę -odparł służący. Nie boję się.
-Zakochani niczego się nie boją -odparł Diego. Blask miłości zaślepia i odbiera rozum. Pomyśl przez chwilę rozsądnie ,że nie masz szans w walce z kapitanem.
Narażasz ,nie tylko swoje ,ale i jej życie.

Diego i Bernardo wsiedli do powozu i przyjechali do miasta.
-Diego jak miło cię widzieć -rzekła Elena ,a w jej głosie dźwięczała czysta radość. Modliłam się byś przyszedł.
-Mam dla ciebie pozdrowienia od kogoś ,kto bardzo cię kocha -rzekł Diego ,patrząc prosto w oczy dziewczyny.
-Od ojca ?
-Od Benito. Chce cię uwolnić z wiezienia.
-Diego nie może tego zrobić. Zabroń mu ,może zginąć.
-Zabronię mu ,ale boję się ,że pierwszy raz w życiu mnie nie posłucha -odparł Don Diego. Uważa ,że jesteś warta tego by oddać za ciebie życie. Wcale mu się nie dziwię ,że tak myśli.
Seniora Torres -rzekł Diego ,zwracając się do matki Eleny ,czy kapitan z wami rozmawiał ?
-Nie.
-Dostaliście coś do jedzenia ?
-Nic ,nawet nie dano nam szklanki wody do picia -odparła matka Eleny.
-W takim razie ,ja porozmawiam z kapitanem. Proszę się nie martwić ,wszystko się jakoś ułoży.

Ksiądz Felipe ,był niskim mężczyzną z głową pobieloną szronem.
Była to chodząca dobroć ,delikatność i autoironia.
Przyszedł by razem z Diego ,prosić kapitana o uwolnienie Eleny i jej matki.
-Niech ksiądz spocznie -rzekł kapitan Monastario wstając i wskazując krzesło.
Ksiądz Felipe usiadł.
-Przyszedłem się wstawić za tymi biednymi kobietami -rzekł ksiądz zwracając się do komendanta.
-Kościół nie powinien się wtrącać w sprawy polityczne -odparł kapitan. Dopuściły się zdrady państwowej ,kryjąc przestępce.
-Co też pan opowiada -rzekł zdumiony Felipe. Nie interesują mnie kwestie prawne ,tylko to by pomagać ludziom pokrzywdzonym.
-Ma pan suto zastawiony stół -zauważył Diego ,zwracając się do Monastario. A więźniarki nie dostały nic do jedzenia.
-Głód rozjaśni im umysł -odparł kapitan. W końcu się złamią i złożą odpowiednie zeznania ,obciążające Torresa.
-Złapałem Zorro -rzekł sierżant Garcia ,wprowadzając zamaskowanego mężczyznę.
-No to wreszcie się dowiemy kim on jest -rzekł z zadowoleniem Monastario.
Zerwał maskę z twarzy zamaskowanego mężczyzny.
-Benito -wykrzyknął zdumiony Diego na widok swojego parobka.
-Znowu złapałeś idioto ,nie tego co trzeba -rzekł wściekły komendant,zwracając się do sierżanta. Nie dam się nabrać na to ,że ten pastuch jest Zorro.
-Niech pan go puści -rzekł ksiądz Felipe stając w obronie Benito. Jest młody ,impulsywny i zakochany.
-Pomijając fakt ,że jest mi bardzo potrzebny na ranczu -dodał młody Dela Vega.
-Dla przykładu ,ten przebieraniec zostanie powieszony -odparł kapitan uśmiechając się okrutnym uśmiechem. A panowie niech już sobie stąd idą.
-Czy mogę wyspowiadać więźnia-spytał ksiądz Felipe.
-Później ksiądz to zrobi -odparł kapitan.
-Co ja powiem moim wiernym na tak rażącą niesprawiedliwość -rzekł zmartwiony ksiądz.
-To proste -rzekł Diego nie kryjąc złości. Opowiadając o Zbawicielu ,za ilustrację tyrańskich rządów cezara ,podać przykład naszego kapitana.
-Don Diego -odparł kapitan ,uważaj na słowa ,bo moja cierpliwość do ciebie ,powoli się kończy.

Żołnierze odprowadzili Benito na szubienicę.
-Masz jakieś ostatnie życzenie -spytał kapitan.
-Chce umrzeć bez łańcuchów -odparł Benito.
-Rozwiążcie go -rzekł kapitan zwracając się do swych żołnierzy.
Żołnierze wykonali rozkaz kapitana.
-Ksiądz pośpiesz się z ostatnią posługą -rzekł kapitan zwracając się do milczącego zakonnika.
Zakonnik zdjął nagle kaptur.
-Zorro -wykrzyknął kapitan.
W powietrzu rozległ się świst floretów.
Kapitan po chwili leżał na ziemi ,pozbawiony broni.
-Garcia gdzie jesteś ? Czemu mi nie pomagasz ?
-Przecież pomagam -odparł gruby sierżant ,podając rękę kapitanowi by mógł wstać.
-Gdzie on jest ?
-Benito uciekł -odparł prostoduszny sierżant o twarzy szczerej jak pyza ziemniaczana.
-Mniejsza o tego pastucha. Gdzie jest Zorro ?
-Pojechał tam.
-Tam ,to znaczy gdzie ?
-Tam -rzekł bezradnie sierżant.
-Idioci -warknął Monastario przez zaciśnięte zęby. Otaczają mnie sami nieudacznicy. Garnizon złożony z oferm i wyrzutków. Jak to jest możliwe ,że jeden człowiek ,umie was zawsze przechytrzyć ?
-Ale to nie jest jakiś tam zwykły człowiek kapitanie -rzekł sierżant. To Zorro.

http://www.zorrolegend.com/zorro1974/padre.jpg
http://kinofilms.me/image...1046/pict/2.jpg
_________________
"Nie jestem w konflikcie z historią ,czasem jedynie patrze z przerażeniem na ludzi ,którzy ją tworzą '
 
   Podziel się na:     
Poziom: 17 HP   10%   63/630
   MP   100%   301/301
   EXP   65%   27/41
Kamcia25

Dołączył: 10 Sie 2017
Posty: 209
Poziom: 13
HP: 22/370
 6%
MP: 176/176
 100%
EXP: 15/30
 50%
Wysłany: 2018-01-10, 19:58   

Monastario pokazuje coraz bardziej mroczne oblicze.
Chyba się w końcu doigra
 
   Podziel się na:     
Poziom: 13 HP   6%   22/370
   MP   100%   176/176
   EXP   50%   15/30
Zorina 

administator

Dołączyła: 10 Sie 2017
Posty: 358
Poziom: 17
HP: 63/630
 10%
MP: 301/301
 100%
EXP: 27/41
 65%
Wysłany: 2018-01-13, 09:10   Znak Zorro -Czas próby

Znak Zorro -Czas próby Odpowiedz z cytatem Zmień/Usuń ten post Usuń ten post Zobacz IP autora
Alejandro de la Vega był mężczyzną zbliżającym się do wieczorowych dni życia ,o głowie i postawie dumnego orła.
Była w nim wrodzona duma i godność ,pozbawiona jednak pychy.
Jego uosobienie było żywe i porywcze.
Przybył tego dnia ,odwiedzić uwiezioną Elenę i jej matkę.
-Nie może się pan z nimi widzieć -rzekł żołnierz. Kapitan zabronił im się rozmawiać z kimkolwiek.
-Ale ja nie proszę o to -odparł Alejandro de la Vega stanowczym tonem.
Ja żądam ,bo mam do tego pełne prawo.
Kapitan Monastario siedział tymczasem ,zadowolony w swym biurze i palił cygaro. Towarzyszył mu chudy jak wieszak adwokat Pinia.
Nagle usłyszeli pukanie do drzwi.
-Kto tam ?
-To ja sierżant Garcia.
-Proszę wejść.
-Alejandro de la Vega chce się zobaczyć z seniorią Torres i jej córką -oznajmił się sierżant.
-Chyba wydałem odpowiedni rozkaz -odparł kapitan z rozdrażnieniem.
-Ale on nalega -rzekł Garcia.
-Na twoim miejscu -rzekł Pinia zwracając się do Monastario -nie lekceważył bym go.
-Kto tu rządzi ,kapitan czy byle jaki właściciel ziemski ?
-Ten człowiek ma wielkie wpływy -odparł adwokat.
-Dobrze -rzekł Monastario ,wpuść go Garcia i przeproś za to ,że musiał czekać.
-Mam go wpuścić -zdziwił się Garcia.
-Jesteś żołnierzem wagi ciężkiej -odparł komendant ze złością. Nie tylko twoja waga ,ale też umysł jest ociężały. Chyba się wyraziłam jasno.
-Tak jest panie kapitanie -rzekł sierżant.
Sierżant wyszedł ,a kapitan Monastario uśmiechnął się przebiegle.
-Teraz trzeba zrealizować drugą część planu -rzekł zwracając się do swojego adwokata i wspólnika.
Wyszedł na zewnątrz.
-Szeregowy ,sprowadźcie mi tu kaprala Mendozę.
Gdy przyszedł żołnierz ,kapitan nachylił się w jego kierunku.
-Masz podsłuchać rozmowę Alejandro z więźniarkami i o wszystkim mi donieść.
-Dzięki mojej interwencji kapitan zgodził się pana wpuścić -rzekł sierżant Garcia zwracając się do Alejandro.
Alejandro zignorował słowa sierżanta ,którego nie darzył specjalną sympatią.
-Jak miło pana widzieć -rzekła seniora Torres na widok Alejandro.
-Chciałem się dowiedzieć ,czy czegoś paniom nie brakuję -rzekł Alejandro.
-Skądże -odparła seniora Torres ze sztucznym uśmiechem. Kapitan jest dla nas bardzo dobry i miły.
-Cieszy mnie to -rzekł Dela Vega. Syn podsunął mi pewien pomysł. Dzisiaj wieczorem w moim domu ,odbędzie się zebrania na które zaprosiłem wszystkich właścicieli ziemskich.
Może wspólnie znajdziemy sposób by pozbyć się kapitana.
Kilka godzin później w domu Dela Vegów spotkali się wszyscy właściciele ziemscy.
-Panowie -rzekł Diego ,zwracając się do zgromadzonych. W jedności siła.
Jeśli wszyscy udamy się do gubernatora i poprosimy o odwołanie kapitana ,to myślę ,że nas wysłucha.
Diego skończył mówić i w tym momencie otworzyły się drzwi.
Wszedł Don Alfredo ,prowadzący pijanego żołnierza.
- Powiedz im to ,co powiedziałeś mnie.
-Kapitan wcale nie traktuję dobrze Eleny i jej matki -rzekł żołnierz. Noce są zimne ,a one nie dostały nawet koca. Ten adwokat Pinia powiedział im ,że złapali ich ojca i że jeśli nie chcą ,by dostał baty ,to nie mogą się nikomu skarżyć na swój los.
-Czułem ,że coś jest nie tak -rzekł Alejandro. Panowie chyba czara goryczy się przelała. Musimy coś zrobić.
-Co proponujesz Don Alejandro ?
-Trzeba je odbić -rzekł Alejandro.
-Ojcze ty chyba nie mówisz poważnie ,że chcecie wystąpić zbrojnie ?
Jak wasza garstka poradzi sobie z garnizonem żołnierzy-spytał Diego.
Dajecie tym samym tylko pretekst by kapitan nazwał was zdrajcami i rebeliantami. W takiej sytuacji gubernator będzie musiał go poprzeć i wysłać mu dodatkowe wojsko do pomocy. Zginiecie ,jak owce prowadzone na rzeź.
-Lepiej zginać jak mężczyzna ,niż całe życie być tchórzem -odparł Alejandro ,patrząc z pogardą na syna. Zorro ten bandyta z plakatu jest mężczyzną ,a ty tylko pajacem ,żałosnym klaunem.
-Panowie -rzekł Diego ,proszę was ,wysłuchajcie głosu rozsądku. Powodują wami emocje.
-Przykro mi Don Diego -odparł Don Alfredo ,ale w tej chwili myślę ,tylko o tych nieszczęsnych kobietach ,które są tam traktowane gorzej niż bezpańskie psy.
-Ojcze.
-Jedziesz z nami ,czy zostajesz w domu ?
Na twarzy Diego pojawiło się wahanie ,które jednak po chwili ustąpiło.
Ojciec spojrzał na niego ze smutną rezygnacją i odjechał.
Don Diego stał przez lustrem ,z jego twarzy opadła ta wesoła maska bogatego próżniaka ,którą zwykle zakładał na co dzień.
Widać było ból i wściekłość.
-Zrobiłem coś z czego nie jestem dumny Bernardo -rzekł zwracając się do swego niemego sługi. Przekonałem ojca ,że jestem tchórzem ,który boi się walczyć. Musimy się pośpieszyć. Może Zorro odwróci uwagę żołnierzy i wygoni ich z garnizonu.
http://vivi8.free.fr/Zorr...and/a03_213.jpg
_________________
"Nie jestem w konflikcie z historią ,czasem jedynie patrze z przerażeniem na ludzi ,którzy ją tworzą '
 
   Podziel się na:     
Poziom: 17 HP   10%   63/630
   MP   100%   301/301
   EXP   65%   27/41
Kamcia25

Dołączył: 10 Sie 2017
Posty: 209
Poziom: 13
HP: 22/370
 6%
MP: 176/176
 100%
EXP: 15/30
 50%
Wysłany: 2018-01-14, 13:52   

Przykra ta końcówka.
Pewnie uda się napawić relację między Diego, a ojcem
 
   Podziel się na:     
Poziom: 13 HP   6%   22/370
   MP   100%   176/176
   EXP   50%   15/30
Zorina 

administator

Dołączyła: 10 Sie 2017
Posty: 358
Poziom: 17
HP: 63/630
 10%
MP: 301/301
 100%
EXP: 27/41
 65%
Wysłany: 2018-01-20, 10:13   Znak Zorro -Czas próby

Znak Zorro -Czas próby Odpowiedz z cytatem Zmień/Usuń ten post Usuń ten post Zobacz IP autora
Jeden z pastuchów ,podsłuchiwał pod oknami Dela Vegów ,po czym poszedł do komendanta i doniósł o tym ,że właściciele ziemscy chcą napaść do garnizon.
-Rozpoznałeś kto tam był ?
-Nie ,bo bałem się ,że mnie nakryją -przyznał pastuch.
-Mniejsza z tym i tak się dowiem ,kto stoi za tym spiskiem -rzekł kapitan Monastario. Przygotujemy zasadzkę na tych zdrajców.
-Garcia -Monastario zawołał grubego sierżanta. Przygotuj żołnierzy do ataku.
-A na kogo napadniemy ?
Kapitan spojrzał z pogardą na swojego puszystego podwładnego ,którego w głębi duszy uważał ,za pożytecznego idiotę.
-Głupcze -rzekł kapitan zwracając się do sierżanta -nie my będziemy napadać,to nas chcą napaść.
-Ale kto ?
-Nie zadawaj pytań ,tylko wykonuj moje polecenia.
-Tak jest panie kapitanie.
Po chwili Garcia pojawił się ponownie w biurze kapitana.
-Wszystko gotowe -spytał Monastario.
-Tak ,ale na placu pojawił się Zorro i uciekł. Mamy go ścigać ?
-Jemu właśnie o to chodzi -odgadł kapitan. Żeby nikogo nie było w garnizonie.
-Ale przecież pan tu zostanie -rzekł sierżant.
-Jesteś geniuszem -odparł kapitan z cierpką ironią w głosie. Jedźcie za nim ,ale potem macie wracać. Zabierz też tylko część żołnierzy.

-Garcia boisz się ciemności -spytał Zorro roześmianym głosem. Dlaczego wracacie do garnizonu ,zamiast mnie ścigać ?
-Takie mam rozkazy -odparł sierżant.
-Nie wierzę -odparł zamaskowany łotrzyk. Jesteś tłustym baranem ,który boi się walczyć.
-To nieprawda -rzekł sierżant ,którego dotknęły te słowa. Niczego się nie boję.
Kiedyś ci udowodnię ,że nie jestem tchórzliwym tłuściochem. Ale muszę wypełniać rozkazy kapitana. Wracamy chłopcy.
-Nic z tego nie rozumiem -rzekł Zorro zwracając się do swojego konia Tornado i patrząc ze zdumieniem na odjeżdżających żołnierzy. Chyba ,że to jest właśnie plan kapitana. Trzeba więc ostrzec właścicieli ziemskich ,że szykują na nich zasadzkę.
Zorro dojechał do garnizonu i ostrzegł swoich sąsiadów o niebezpieczeństwie .
Jednak jego ojciec wszedł wcześniej przez bramę garnizonu i został ciężko zraniony przez kapitana.
Zorro pokonał w pojedynku Monastario ,po czym wziął rannego Alejandro i zawiózł do jaskini.
-Szpada de la Vegów jest znowu w dobrych rękach -rzekł Alejandro ,patrząc z dumą na Zorro. Czy my się kiedyś już nie spotkaliśmy ?
-Nie sadzę -odparł Zorro.
-Myślałem ,że mój syn po powrocie z Hiszpanii ,będzie tak samo odważny jak ty -rzekł Alejandro. Wysłałem go do szkoły wojskowej ,w nadziei ,że wróci jako żołnierz ,a przyjechał poeta.
Marzę o tym ,by zerwać ci maskę z twarzy i zobaczyć ,że pod nią ukrywa się twarz Diego. Nie ,nie zerwę ci maski. Brak mi odwagi.
Jestem starym głupcem ze swoimi marzeniami.
-Marzenia nigdy nie są głupie -odparł Zorro. Pojadę po pańskiego syna ,a on sprowadzi pomoc.
Diego był już w domu ,w swojej hacjendzie ,gdy zobaczył ,że pod dom przyjechali żołnierze ,na czele z kapitanem.
-Twój ojciec Diego ,poprowadził atak na garnizon -rzekł wściekły kapitan.
-Mój biedny ojciec -westchnął młody Dela Vega. Mam nadzieję ,że nic mu się nie stało.
-Wiedziałeś o tym ,że spiskuję za moimi plecami ? Rozmawiał z tobą na ten temat ?
-Rozmawiamy na wiele tematów -odparł Diego. Ojciec ,na przykład , chce ,żebym się w końcu ożenił.
-Dosyć tego Dela Vega -odparł zirytowany kapitan. Przejrzałem już twoje gierki .
-O co panu chodzi -spytał z niepokojem młody szlachcic.
-Jesteś zamieszany w ten spisek tak jak twój ojciec -rzekł kapitan. Ale ciebie się nie boję ,jesteś tylko romantycznym dyletantem. Ale za to boję się twojego ojca ,to silny i uparty człowiek.
-Sierżancie Garcia -rzekł kapitan ,zwracając się do swojego podwładnego. Od tej chwili Diego jest w areszcie domowym.
Nie wolno mu się z nikim widzieć ,ani z nikim rozmawiać. Jeśli spróbuję uciec ,to zostaniesz powieszony i tym razem nie żartuje. Zrozumiano ?
-Tak jest panie kapitanie -odparł zgnębiony sierżant.

http://st.kp.yandex.net/images/kadr/1572252.jpg

https://st.kp.yandex.net/im/kadr/2/0/5/kinopoisk.ru-Zorro-marchese-di-Navarra-2053708.jpg

http://cartoons2.free.fr/.../image14271.jpg
_________________
"Nie jestem w konflikcie z historią ,czasem jedynie patrze z przerażeniem na ludzi ,którzy ją tworzą '
 
   Podziel się na:     
Poziom: 17 HP   10%   63/630
   MP   100%   301/301
   EXP   65%   27/41
Kamcia25

Dołączył: 10 Sie 2017
Posty: 209
Poziom: 13
HP: 22/370
 6%
MP: 176/176
 100%
EXP: 15/30
 50%
Wysłany: 2018-01-20, 15:14   

Sprawy się troszkę pokomplikowały.
Ale Diego- Zorro jak zawsze da sobie radę
 
   Podziel się na:     
Poziom: 13 HP   6%   22/370
   MP   100%   176/176
   EXP   50%   15/30
Zorina 

administator

Dołączyła: 10 Sie 2017
Posty: 358
Poziom: 17
HP: 63/630
 10%
MP: 301/301
 100%
EXP: 27/41
 65%
Wysłany: 2018-01-23, 15:20   Znak Zorro -Czas próby

Znak Zorro -Czas próby Odpowiedz z cytatem
Kapitan Monastario ,wziął swoich najlepszych żołnierzy i pojechał szukać Alejandro de la Vegi.
-Nareszcie go nie ma -westchnął z ulgą sierżant. Mógłbym usiądź Diego ? Te godziny spędzone w siodle ,tyłek bardzo mnie boli.
-Mam lepszy pomysł -odparł Diego. Niech się pan położy i prześpi w moim łóżku. Wtedy porządnie pan odpocznie.
-Jesteś prawdziwym dżentelmenem Don Diego -rzekł Garcia. Dlatego chyba tak bardzo cię lubię.
Coś co z braku lepszego słowa można nazwać przyjaźnią ,istniało między Diego a sierżantem ,choć trudno było spotkać dwie tak różne od siebie osoby.
Diego był śliczny i wrażliwy. Mieszkał we wspaniałej posiadłości pełnej książek ,gdzie dyskretnie uwijała się służba.
Garcia zaś na każdym kroku demonstrował swój deficyt intelektualny ,a jego pyzata gęba i duży brzuch wskazywały na zbytnie umiłowanie butelki.
W pokoju oprócz sierżanta był też kapral Izaro i szeregowy żołnierz ,oni także mieli za zadanie pilnować Diega.
Ktoś zapukał do drzwi ,kapral otworzył i zaczął przeszukiwać Bernardo.
-Dajcie mu spokój -rzekł poirytowany De la Vega. To mój służący ,jest głuchoniemy.
-Mógłbym się zgodzić Don Diego -odparł sierżant ,ale nie wolno się panu z nikim kontaktować
-Według rozkazu kapitana -odparł zirytowany ,młody człowiek ,nie wolno mi z nikim rozmawiać ,wiec to chyba nie dotyczy osoby głuchoniemej.
-Pan zawsze tak logicznie rozumuję -rzekł z uznaniem Garcia.
Diego chodził przez chwilę po pokoju ,aż w końcu wpadł mu do głowy pewien pomysł.
-A może zejdziemy na dół panowie ? Doloris ugotowała pyszną zupę ,tą którą sierżant tak lubi.
Kapral
i pan też powinni ją spróbować ,to prawdziwa poezja smaku.
I możemy potem się napić wina.
-Wina z waszej własnej winnicy -spytał sierżant ,którego oczy się od razu zaświeciły gdy o tym usłyszał.
-Tak -odparł Diego z uśmiechem ciepłym jak letni poranek.
-Kapitan nic nie mówił o tym ,że mamy siedzieć cały czas tak w tym pokoju -spytał sierżant kaprala.
-To prawda -zgodził się kapral ,nie zakazywał nam jedzenia ani picia.
Mężczyźni zeszli na dół.
Żołnierze ,zajęci jedzeniem ,piciem i gadaniem nie zauważyli ,że Diego się wymknął i udał do tajemnego przejścia ,gdzie założył strój Zorro.

Ranny Alejandro wydostał się z jaskini i wtedy zauważył go jadący patrol żołnierzy na czele z kapitanem Monastario.
-Spójrzcie kogo tu mamy -spytał kapitan kąśliwym tonem. Wiecie co z nim zrobię ?
-Zapewnię go pan aresztuję -rzekł żołnierz o twarzy nadwornego lizusa.
-Żeby wypuścił go jakiś sędzia ? Przecież oni wszyscy to elita ,jedna wielka sitwa ,nadzwyczajna kasta. Nie ,dajcie mi dzidę ,zabawię się z tym rannym wieprzem ,który podburza ludzi ,przeciwko mnie.
-A może zabawi się pan ze mną -kapitan usłyszał nagle czyiś głos i zobaczył Zorro. Jestem do pańskich usług.
-Z przyjemnością się z tobą rozprawię -odparł Monastario z szyderczym uśmiechem.
Po chwili upokorzony Monastario leżał na ziemi ,słysząc za plecami śmiech swoich żołnierzy.
Zorro wziął rannego Alejandro na swojego konia.
Zobaczył ,że z powozu macha do niego jakiś mężczyzna i rozpoznał seniora Torresa ,którego ochraniał jakiś nieznany mu żołnierz.
-To sierżant Spinoza ,który mnie eksportuję na osobiste polecenie gubernatora -wytłumaczył senior Torres.
-Pan jest ten bandyta Zorro ?
-To mój przyjaciel -odparł senior Torres stanowczym tonem. Uratował mnie przed kapitanem Monastario.
-Może pan przewieść don Alejandro? Jest ciężko ranny.
-Oczywiście -zgodził się senior Torres.
W tym czasie nadjechał kapitan Monastario na swym białym koniu.
-Gratuluję sierżancie -rzekł zwracając się do Spinozy. Teraz ja przejmie trzech więźniów.
-Ja ochraniam pana Torresa na osobiste polecenie gubernatora -odparł żołnierz. Jeśli życzy sobie przewieść tego dżentelmena ,uczynię to z przyjemnością.
-Odmawia pan wykonania rozkazu przełożonego -spytał wściekły Monastario.
-Nie jest pan moim przełożonym -odparł z godnością sierżant Spinoza. Odpowiadam jedynie przed gubernatorem.
-Jak dobrze wiedzieć ,że w Kalifornii są jeszcze uczciwi ludzie -rzekł Zorro.
-Czy Zorro też pan ochrania -spytał Monastario Spinozę.
-Zorro to już pański problem -odparł Spinoza.

Wściekły Monastario wrócił do hacjendy Dela Vegów ,stanął w drzwiach i usłyszał to co Garcia o nim mówi.
-Kapitanowi brak piątej klepki -rzekł Garcia zwracając się do Doloris ,służącej Dela Vegów. Nie umie złapać lisa.
Sierżant nie zauważył ,że Doloris ,która zauważyła wcześniej kapitana ,daję mu ostrzegawcze znaki.
Garcia ,odwrócił się i stanął oko w oko z kapitanem.
Narcyzm kapitana był w jego charakterze silnie powiązany ze skłonnością do tyrani.
Twarz jego zrobiła się cała czerwona ze złości.
-A więc to tak ,obgadujecie swoich przełożonych -rzekł Monastario.
-Ależ nie mówiłem o panu -zaprzeczył sierżant. Mówiłem o innym kapitanie ,którego znałem ,kiedyś tam dawno temu ,jeszcze jak mieszkałem w Hiszpanii.
-Mniejsza z tym -odparł kapitan. Gdzie się podział Don Diego ?
-Nie wiem -przyznał bezradnie puszysty sierżant.
-Nie wiesz. Ty pacanie ,ty nawet nie wiesz jak połączyć dwie kropki chleba w kanapkę. Rozstrzelam cię.
-A nie mógłby mnie pan za karę wysłać do siedziby gubernatora w Montery ?
-Mają tam jeszcze lepsze wino niż tutaj -rzekł kapitan. Pytam ci się jeszcze raz ,gdzie jest Diego ?
-Mnie pan szuka kapitanie ?
-Gdzieś ty był Don Diego ? I czemu cuchniesz jak gorzelnia ?
-Zdarzył się drobny wypadek ,gdy przenosiłem wino z piwnicy -rzekł Don Diego.
Poszedł do kapitana ,a jego krok był zachwiany.
-Jestem taki uwiedziony nudą -stwierdził Diego. Kapitanie ,złapał pan mojego ojca ,czy ten łotr Zorro ,znowu panu w tym przeszkodził ?
Monastario bez słowa wyszedł na zewnątrz.
Diego zaś udał się do swojej tajemnej kryjówki i uśmiechnął porozumiewawczo do Bernardo.
-Mieliśmy taki spokojny dzień -rzekł Don Diego uśmiechając się swym porcelanowym uśmiechem. Co ciekawego zrobimy dziś w nocy ?

http://images6.fanpop.com...964-400-500.jpg

http://4.bp.blogspot.com/...20/IMG_3365.jpg
_________________
"Nie jestem w konflikcie z historią ,czasem jedynie patrze z przerażeniem na ludzi ,którzy ją tworzą '
 
   Podziel się na:     
Poziom: 17 HP   10%   63/630
   MP   100%   301/301
   EXP   65%   27/41
Kamcia25

Dołączył: 10 Sie 2017
Posty: 209
Poziom: 13
HP: 22/370
 6%
MP: 176/176
 100%
EXP: 15/30
 50%
Wysłany: 2018-01-23, 18:25   

Było niebezpiecznie bardzo, ale Zorro zawsze stanie na wysokości zadania.
Monastario dalej będzie szalał i ciekawe co jeszcze zrobi.
 
   Podziel się na:     
Poziom: 13 HP   6%   22/370
   MP   100%   176/176
   EXP   50%   15/30
Zorina 

administator

Dołączyła: 10 Sie 2017
Posty: 358
Poziom: 17
HP: 63/630
 10%
MP: 301/301
 100%
EXP: 27/41
 65%
Wysłany: 2018-01-27, 07:35   Znak Zorro -Czas próby

Diego odwiedził ,przebywającego w areszcie Alejandro i senior Torresa.
-Dziwi mnie twój dobry humor ojcze -rzekł Don Diego zwracając się do Alejandro.
-A dlaczego miałabym być w złym nastroju -odparł zadowolony mężczyzna.
Rana mi się już prawie zagoiła.
-Monastario wypuścił z wiezienia moją żonę i córkę -rzekł senior Torres.
Wytłumaczył ,że trzymał je jako zakładniczki ,tylko do mojego powrotu. Gubernator zagwarantował ,że będziemy mieli uczciwy proces ,a kapitan nie odważy się złamać jego rozkazu.
-Nie byłby tego taki pewien -rzekł Diego z niepokojem w głosie. Znacie Monastario i jego poczucie sprawiedliwości.
-Diego jak zwykle przesadzasz -odparł Don Alejandro de la Vega. Kapitan wkrótce straci wpływy.
-Widziałem go rano i jak na kogoś kto ma popaść w niełaskę ,Monastario jest zbyt pewny siebie -zauważył Diego.
W tym samym czasie przystojny kapitan i jego wspólnik w gabinecie komendanta obmyślali ,kolejny paskudny plan.
-Kazałem Garcii jechać po sędziego Vasco i go zatrzymać w oberży -rzekł Monastario ,uśmiechając się swym paskudnym uśmieszkiem.
-Jutro rano ma ruszyć proces Alejandro i senior Torresa -rzekł adwokat Pinia.
-Ale proces zacznie się dzisiaj ,przed przyjazdem sędziego -odparł kapitan Monastario. Ty wydasz sprawiedliwy wyrok ,zostaną obaj powieszeni za zdradę.
-Jako adwokat nie mogę być jednocześnie sędzią -odparł Pinia. To niezgodne z konstytucją.
-Tutaj ja decyduję co jest zgodne z konstytucją ,a co nie -rzekł Monastario aroganckim tonem.
-Jak to wytłumaczysz gubernatorowi ,że złamałeś jego rozkaz ?
-Coś tam wymyśle -odparł kapitan.
-A jak Garcia zacznie coś podejrzewać ,dlaczego kazałeś mu zatrzymać sędziego ?
-Garcia ,podejrzewać -Monastario wybuchnął szyderczym śmiechem. Ten idiota nawet za sto lat niczego się nigdy nie domyśli.
-Znowu pan jedzie szukać Zorro -spytał Diego widząc sierżanta,jadącego na swym mule.
-Nie -odparł Garcia. Tym razem mam przywieść sędziego ,który ma prowadzić proces twojego ojca.
Diego podszedł do swojego powozu ,gdzie czekał na niego Bernardo.
-Musimy chyba pojechać za sierżantem i dyskretnie go obserwować -rzekł Don Diego ,zwracając się do swego wiernego sługi i przyjaciela.
Nie ufam Monastario za grosz. Na pewno znowu coś knuje.
On i sprawiedliwość ,to dwa sprzeczne ze sobą pojęcia.
Zorro z rozbawieniem obserwował przyjęcie jakie sierżant wydał w oberży na cześć grubego sędziego.
-Kolacja -rzekł zwracając do Bernardo -zmieniła się w pojedynek na miny i licytację kto więcej zje.
Kibicuję sędziemu.

http://www.zorrolegend.com/disneyzorro/ep9.jpg

http://www.zorrolegend.com/zorro2007/diego4.jpg
http://www.zorrolegend.com/zorro2007/bernardo.jpg
http://www.zorrolegend.com/disneyzorro/vasca.jpg
_________________
"Nie jestem w konflikcie z historią ,czasem jedynie patrze z przerażeniem na ludzi ,którzy ją tworzą '
 
   Podziel się na:     
Poziom: 17 HP   10%   63/630
   MP   100%   301/301
   EXP   65%   27/41
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż darmowe forum dyskusyjne całkowicie za darmo





Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - SITEMAP - recenzje anime
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 17